Ivan Klíma, „Ani święci, ani anioły”, przeł. Jan Stachowski, Wydawnictwo Literackie, 1999
Lata temu byliśmy z żoną w Teatrze Jaracza w Olsztynie na spektaklu na podstawie opowiadania, ale tego nie jestem do końca pewny, Ivana Klímy. Niestety ślad nie zachował się w internecie, więc mam jedynie mgliste obrazy z przedstawienia, którego fabuła toczyła się chyba na sali sądowej. W każdym razie kupiłem wówczas dwie powieści Klímy. O pierwszej z nich, którą właśnie skończyłem czytać, piszę. Druga to „Premier i anioł”. Wpisując imię i nazwisko autora w wyszukiwarkę internetową dowiaduję się zaskoczony, że zmarł on dokładnie rok i kilka dni temu. Jakimś zatem dziwnym sposobem prywatnie obchodzę rocznicę odejścia czeskiego pisarza. J estem przekonany, że i powieść „Ani święci, ani anioły” dałoby się z łatwością wystawić na scenie teatralnej. Rzecz dzieje się głównie w Pradze. Najwięcej w mieszkaniu czterdziestopięcioletniej rozwódki Krystyny, matki jednej córki o imieniu Janka. Raz...